Tabex – jak rzuciłam palenie

Tabex opiniaNie pale już od roku – moja historia walki z nałogiem

Witajcie, właśnie mija rok, od kiedy wypaliłam ostatniego papierosa – był to 9 maja 2015r. Chciałabym się z wami podzielić moją historią walki z nałogiem – o którym tak na prawdę nie miałam pojęcia. W ruch poszły wszystkie popularne preparaty z Tabexem na czele, ale o tym dalej 🙂

Kiedy zaczęłam palić?

Wydawało mi się, że nigdy nie paliłam nałogowo. Głównie ze znajomymi na drinku, piwie czy po prostu na imprezie. Czasem zdarzało mi się sięgnąć po papierosa w nerwowej sytuacji albo po prostu, gdy miałam jakąś schowaną paczkę w torebce. Sama rzadko kupowałam papierosy, więc nawet nie widziałam, że mogę mieć z tym jakiś problem. Oczywiście wszystko trwało do czasu. W okresie, gdy zmieniałam pracę zaczęłam się bardziej denerwować i częściej sięgałam po papierosa. Dodam, że spotkania towarzyskie też nabrały nowej częstotliwości – w końcu trzeba jakoś poznać nowe koleżanki i kolegów z pracy. Tak czy inaczej doszło do tego, że co raz częściej kupowałam nowe paczki, a w kiosku byłam niemal codziennie. Po pierwsze odczułam to mocno w moim budżecie, w końcu paczka to ponad 14 zł! Po drugie doszło do tego, że ochotę na papierosa miałam już nawet w pracy, a na to nie mogłam sobie pozwolić.

Powiedziałam sobie dość

Stwierdziłam, że najwyższa pora skończyć z podpalaniem. Niestety, łatwo się mówi trudniej działa. Co prawda paliłam rzadziej, ale nie ukrywam, że papierosy siedziały w mojej głowie. Nie potrafiłam się opanować w towarzystwie, gdy pojawiał się alkohol automatycznie sięgałam do paczki. Jestem ambitną i zdeterminowaną osobą, więc nie chciałam żeby głupi nałóg panował nad moim życiem. Całkowite rzucenie palenia z dnia na dzień niestety nie wyszło mi na dobre. Zaczęłam podjadać, szybko się denerwowałam, w pracy też nie najlepiej zaczęło mi się układać. Szybko wróciłam do mojego podpalania. Nie chciałam jednak się poddawać, więc zaczęłam szukać innego rozwiązania.

Wycieczka do apteki

nicoretteMoje pierwsze kroki w poszukiwaniu pomocy skierowałam do apteki. Tam od razu zobaczyłam na półce popularny Nicorette i NiQuitin, obydwa środki bardzo dobrze kojarzyłam z reklam. Farmaceutka pomogła mi wybrać i skusiłam się na miętowe tabletki do ssania. Podobno cieszą się dużym powodzeniem. Kurację zaczęłam zaraz po wyjściu z apteki. Nie będę ukrywać – tabletki mi pomagały. Za każdym razem, gdy miałam ochotę na papierosa sięgałam po gumę i w momencie czułam ulgę. Mijały tygodnie, ja kupowałam kolejne paczki tabletek i nawet nie zauważyłam jak wpadłam z jednego nałogu w drugi. Spróbowałam przestać sięgać po gumy do żucia, niemal od razu chciałam kupić paczkę. Wytrzymałam bez papierosów jeszcze 2 tygodnie, później przyszedł kryzysowy moment i od razu wypaliłam kilka papierosów. Znowu wróciłam do momentu wyjścia. Trwało kilka miesięcy i znowu zaczęłam, co raz więcej palić. Nie chciałam dawać jednak za wygraną.

Tabletki tabex – moje wrażenia

tabexStwierdzałam, że gumy do żucia to pomyłka, więc postanowiłam spróbować z jakimś lekiem. Wybór padł na tabex. Nie ukrywam wiązałam z tym środkiem spore nadzieje, producent obiecywał długotrwały efekt już po 25 dniowej kuracji. Na początku nie czułam żadnego działania leku, jednak po kilku dniach ograniczyłam palenie. Zmartwiłam się, bo 5 dnia zgodnie z ulotką Tabex powinnam całkowicie odstawić papierosy, a ja nie czułam się na siłach. Oczywiście przestałam palić zgodnie z zaleceniami. Było ciężko, ale z dnia na dzień lepiej. Po obiecanych 25 dniach rzeczywiście przestałam palić. Niestety nie oznacza to, że ochota na papierosy całkiem mi przeszła. Nadal momentami chciało mi się zapalić. Panowałam nad sobą niestety tylko przez dwa miesiące. Później znowu nałóg wygrał.

Ostatnia nadzieja

nicorixChciałam już odpuścić. Szkoda było mi nerwów, zdrowia i pieniędzy na kolejne apteczne wymysły. Nic innego nie robiłam tylko dalej się trułam, a potem i tak wracałam do palenia. W chwili załamania pomocy zaczęłam szukać w sieci. Zobaczyłam, że nie tylko ja mam takie problemy. Wśród opinii osób, którym udało się rzucić palenie ciągle przewijał się jeden produkt – Nicorix. Pomyślałam, że może warto spróbować. Napisałam do kilku osób żeby opowiedziały mi więcej o tych tabletkach. Skuszona ich opinią stwierdzałam, ze raz kozie śmierć i zamówiłam Nicorix na stronie producenta. Już po 2 dniach kurier przywiózł mi paczkę. Otworzyłam opakowanie, przeczytałam ulotkę i przeanalizowałam skład preparatu. Był naprawdę zachęcający i nie była w nim nikotyny. Zielona herbata, guarana, zioła nic, czego bym się obawiała. Chociaż obawiałam się, że „ziółka” mogą być za delikatne dałam mu szansę. Do dzisiaj nie żałuje. Już po kilku dniach mocno ograniczyłam papierosy, pod koniec miesiąca praktycznie nie paliłam. Nie chciałam jednak ryzykować szybkiego powrotu do nałogu, więc kurację wydłużyłam jeszcze o jeden cykl. Nie żałowałam i nie żałuje do dzisiaj, ponieważ z paleniem skończyłam raz na zawszę. Chociaż sama nie wierzyłam, że Nicorix może mi pomóc , – polecam go każdemu, kto ma problem z paleniem.